niedziela, 6 kwietnia 2014

#24

 Czasami w wolnym czasie zajmuję się pisaniem. Nigdy nie upubliczniałam moich wypoci, ale uznałam, że powinnam się z kimś dzielić tym co piszę, dlatego wstawiam fragment opowiadania, które napisałam około pół roku temu. Jeżeli ktokolwiek to czyta niech napisze co sądzi.

   "Nie ma czegoś takiego jak samotnośc; samotność to złudzenie. Myśli ludzkie zawsze mkną ku innym i to daje chociaż w małym stopniu poczucie jedności z tymi osobami" Te  słowa nie miały już żadnego znaczenia. W głowie Kornelii kłębiły się tysiące myśli skierowanych ku jednej osobie. Osobie, która odeszła. Nie odeszła tak jak robi się to zazwyczaj. Zabrakło jakiegokolwiek pożegnania, zabrakło łez z nim związanych. Odejście to wywołyło ogromną pustkę w całym życiu młodej dziewczyny.
 Od tego czasu minął rok. W ciągu tego czasu wiele się zdarzyło: miliony,wzlotów,upadków,uśmiechów, łez, marzeń... Ten rok dał Kornelii czas, w którym mogła odzyskać nadzieję na powrót wszystkiego do normalności. Dziewczyna czasem leżała i patrzyła w sufit, analizując każdy moment swojego życia. Nie chciała o niczym zapomnieć. Po pewnym czasie doszła do wniosku, że gdyby mogła cofnąc czas niczego by nie zmieniła, bo dzięki wszystkim wydarzeniom, które przeżyła stała się wspaniałą osobą. Niestety doszła do tez do wniosku, że z  czasem prawie wszystkie wspomnienia są coraz mniej wyraźne, aż w końcu całkiem znikają, a ich miejsce zajmują nowe.
 Jednym z starszych wspomnień był jej ojciec. Od jego śmierci minął rok. Zginął nagle, w wyniku udaru krwotocznego mózgu. Kornelia nie miałą czasu, żeby się pożegnać, dlatego napisała do niego list.
 

Kochany tato,
 Nie ma Cię z nami już 383 dni. W tym czasie wiele się zmieniło. Jednak nie chcę o tym opowiadać, bo jestem pewna, że nas widzisz z swojego miejsca w niebie. Tym listem chcę się z Tobą pożegnać, powiedzieć wszystko czego nie zdążyłam.
  Jesteś jedną z osób, która nauczyła mnie kochać. Kochac bezinteresownie. Miłością jaka występuje tylko między rodzicem, a dzieckiem. Wierzę, że kiedyś będę mogła nauczyć tego swoje dzieci, a potem moje dzieci nauczą tego moich wnuków i wnuczki. Cały czas byłeś moim bohaterem może tego nie okazywałam, ale tak było. Byłes bohaterem w sprawach małych i dużych. Pamiętasz jak byłam mała i bałam się w nocy potworów? Zawsze wiedziałam, że mogę do przyjśc do Ciebie i mamy, a wy mnie przytulicie. Nauczyłeś mnie jak być wartościową osóbą, jak pięknie żyć. Popełniałeś błędy jak każdy, ale potrafiłes się do nich przyznać, dzięki temu Twoje dzieci posiadły tę umiejętność, niezwykle cenną w tych czasach. Potrafiłeś poświęcić właśnie szczęście na rzecz swojej rodziny. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy... Tato, kocham Cię zawsze będziesz pierwszym mężczyzną, którego pokochałam. Moją pierwszą "miłością". Jak byłam mała chciałam miec pokój z balkonem, żeby mógł po mnie przyjechać i mnie zabrać do swojego zamku, teraz wiem, że mieszkałam w małym zamku, a ty byłes rycerzem, który pomagał małej księżniczce spełniać marzenia i czuć się bezpiecznie. Obiecuję, że postaram się nigdy nie zapomnieć o tym co dla mnie zrobiłeś i jak ważną osobą byłeś dla mnie.
 Żegnaj...
                                                                                                                                  Kornelia