sobota, 23 marca 2013
#11
Coraz bardziej uświadamiam sobie jak bardzo potrzebuje osób, którym można zaufać. Niestety w tych czasach mało takich osób. Jak już sie takie znajdą to zazwyczaj sa trudności w utrzymywaniu kontaktu; daleko mieszkają,chodzą do innej klasy, szkoły i wiele innych. Ostatnio szłam sobie sama korytarze, pogrążona w swoim świecie i spotkałam mojego kolege, który jak sie spotkaliśmy spojrzał na mnie i zaczął śpiewać piosenke o samotnej dziewczynie do której trudno dotrzec niestety nie pamietam tekstu, ale zastanawiam sie czy rzeczywiście jestem tak bardzo zamknieta na innych. Mam problem z zaufaniem komukolwiek, ale czy to jest aż tak bardzo widoczne> Osóbki które mnie znają i to czytają prosze powiedzcie...
środa, 20 marca 2013
#10
Wczoraj byłam na Deszczowej piosence w Romie. Tak bardzo kocham musicale, Mogłabym je oglądać non stop. Moja miłość do nich zaczeła sie w 6 klasie jak pojechałam na Les Miserables i od tego czasu tak mi towarzyszą w życiu. Jest to po jeździe konnej moja najwieksza pasja. Przez długi czas nie znałam nikogo kto by pasjonował sie tym samym, a tu we wrześniu bach pojawia sie Anka(gej :3) i w końcu mam z kim sie tym w pełni dzielić. Wracając do tematu wczorajszy spektakl jak zawsze w Romie świetny.Byłam troche smutna bo nie grała moja ulubiona Malwina Kusior (nie ta obsada), ale Basia Kurdej Szatan (świetne nazwisko) też sobie dobrze poradziła.
czwartek, 14 marca 2013
#9
W jednej z moich ulubionych książek "Pamietniku" Nicholasa Sparksa przeczytałam zdanie, w którym mowa jest o tym, że poetą nie musi być osoba pisząca wiersze tylko może nim być każdy, kto jest wspaniałym retorykiem, mówi w taki sposób, że serce nam zaczyna bić mocniej. Ostatni raż tą książke czytałam około trzy miesiące temu, ale ta wypowiedź przypomniała mi sie dzisiaj jak zastanawiałam sie o czym mam napisać i włączyłam sobie soundtrack z "Moulin Rouge" (<3). Właśnie uświadomiłam sobie jak dużo spotykam osób, które są poetami czasem tylko przez chwile, a czasem non stop. Te osoby czynią moje życie, przemyślenia ciekawszymi, Świat potrzebuje dużo takich osób. Jest tak dużo nienawiści i złych rzeczy, a każdy z nas przy odorbinie checi może zostawić po sobie coś lepszego niż było jak to zastał.
niedziela, 10 marca 2013
#8
Tak bardzo marze o przeżyciu miłości. Takiej prawdziwej. Jeszcze dziś powiedziałam jednej z ważnych dla mnie osób, że mamy czas itd. i dalej sie z tym zgadzam,ale przeżycie czegoś takiego mogłoby być najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała.Wiele osób w moim wieku nie wierzy w miłość, nie znając jej. Ja też jej nie znam, jednak chyba nie ma osoby, której to uczucie nie mogło już zaskoczyć. Wracając do tematu takbym chciała od kogokolwiek usłyszeć, że mnie kocha. Nawet jako przyjaciółke. Cokolwiek. Po prostu potrzebuje świadomości, że moje uczucia do wielu osób nie są jednostronne. Mam wrażenie, że pisze na blogu o rzeczach, o których albo boje sie powiedzieć, albo jak bym już komuś powiedziała to nie mam tych osób przy sobie bo dwie osoby, które są dla mnie najważniejsze widuje bardzo rzadko.
piątek, 8 marca 2013
#6
Jestem tak szcześliwa jak nie byłam od dawna. Nareszcie znalazłam osoby, które bardzo mocno kocham i po raz pierwszy wierze, że są to osoby przez, które nie bede nigdy smutna. Rzuciłam tortem koleżance w twarz i spełniłam Swoje marzenie. Nie byłambym sobą gdybym nie poruszyła tematów egzystencjalnych lub dotyczących społeczeństwa. Ok dzisiaj zastanawiam sie nad sensem dnia kobiet, bo wiekszość chłopaków przypomina sobie o szacunku do płci przeciwnej raz do roku i jest to 8. marca a moim zdaniem powinnien on być wyrażany codziennie, ale zdaje sobie sprawe, że mam chłopaków tudzież meżczyzn, którzy każdą chwile spedzoną ze mną czynią wyjątkową nie wiem czy robią to celowo, ale bardzo im dziekuje za te wszystkie momenty. Dzieki Wam mam Dzień kobiet prawie codziennie.
wtorek, 5 marca 2013
#6
Oglądałam ostatnio "500 days of Summer". Główna bohaterka jest moim zdaniem troche okrutna w stosunku do Swojego chłopaka,ale nauczyła mnie i go chyba też, że po przejściu bolesnej drogi w końcu po wielu wysiłkach osiągamy szczęście, a gdy mamy je na wyciągnięcie reki to go nie widzimy. Jeżeli chodzi o to drugie, to jest problem społeczeństwa widoczny wszedzie. Wiekszość moich znajomych ma wybujane marzenia ja z resztą też po cześci, a nie widzimy tego, że te marzenia spełniają sie przy nas, tylko ich nie dostrzegamy. Co do pierwszej rzeczy, której nauczyła mnie okrutna Summer to narzekamy jacy to jesteśmy nie szcześliwi i jakie życie jest okrutne, ale nie ruszymy tyłka z przed kompa bo po co ? Po co zmieniać swoje życie? Ludzie ogarnijcie sie i zróbcie coś ze swoim życiem to na prawde pomaga. I tak na koniec dodam dla mojego przyjacielo-psychologa że życie jest okrutne bo trzeba wyliczać dni płodne :)
sobota, 2 marca 2013
#5
Dorastamy. Poznajemy smak życia z dobrej i złej strony. Zaczynamy rozumieć dlaczego Piotruś Pan nie chciał dorośnąć. U każdego objawia sie to inaczej, ale jest to zjawisko nieuniknione. U mnie to wygląda w ten sposób, że w dobrze znanych mi historiach widze drugie dno ; Gnijąca panna młoda nie jest już zwykłą bajką, tylko historią o poświeceniu i prawdziwej miłości, Piekna i bestia to nie historia ksieżniczki, lecz opowieść o tym jak pozbywać sie uprzedzeń spowodowanych wyglądem drugiej osoby. Można podawać dużo przykładów, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to jak bardzo sie zmieniamy, rzeczy, które mnie przed miesiącem bawiły teraz wydają mi sie żałosne. Coraz bardziej widze jak słowa przez nas wypowiadane mogą skrzywdzić uczucia innych i jak bardzo to robią. Mam potrzebe rozmawiania z ludźmi na tematy egzystencjalne, jednak nie ma takich osób, które by w całości zaspokoiły to pragnienie. Znalazłam osobe najwspanialszą na świecie, ale rzadko sie widujemy. Widze w niej coś czego nie mają inni, coś niezwykłego, coś co pozwoli nam trwać przy sobie tak jak z nikim innym nie trwałam i pozwoli nam zostać przyjaciółmi na zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.png)