piątek, 16 sierpnia 2013

#18

Ten post chciałabym poświęcić osobie która jest jedną z najważniejszych w moim życiu. Ma to być moje podziękowanie za wszystko co było dotychczas i za to co sie wydarzy. Mnie wiecej 7 miesięcy temu siedziałam na ławce i rozmawiałam z tą osobą jakbyśmy sie znali od zawsze. Otworzyłam sie przed praktycznie nieznanym mi człowiekiem i w zamian dostałam to samo. Jak myśle o tym przychodzi mi na myśl piosenka z Miss Saigon "Ostatnia noc swiata". Myśle że poznawałam wtedy uczucie bliskości tak jak Kim we wspomnianym wcześniej musicalu. Tylko, że były to dwa skrajne rodzaje bliskości, ja poznałam prawdziwego przyjaciela. Przyjaciela dzięki któremu w pewnym momencie nie utknęłam w pewnym gównie bo miałam poczucie że jeśli to zrobię to go stracę, przyjaciela dzięki któremu pozbylam sie części moich kompleksów i dzięki któremu nie boje sie być sobą i spełniać marzeń.  Przyjacielu chciałabym ci powiedzieć dziękuje i obiecuje że cokolwiek sie zdarzy zawsze będę miała miejsce dla ciebie w swoim sercu.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

#17

Noc spadających gwiazd. Widziałam tą swoją jedną jedyną gwiazdkę. Poczułam coś dziwnego...  Poczułam nieskończoność. Wiem, że to dziwne, ale tak było. Czułam, że ten moment może trwać wiecznie i zawsze bedzie tak piękny jak jest teraz. Było prawie idealnie, ale brakowało mi kogoś kogo bardzo kocham obok. Nie ważne kto by był, ale ten moment mógłby być zwieńczeniem naszej relacji. Pisząc ten post płacze... Nie wiem czy ze szczęścia czy ze smutku czy po prostu przez natłok mieszanych emocji, ale to jest coś o czym myślałam że we mnie już nie istnieje. Rodzaj wrażliwości, który miał być zabity przez społeczeństwo. Ale nie został... Dało mi to nową wiarę w siebie, w ludzi, we wszystko. Może ten moment sprawi że nastaną lepsze czasy dla mnie i dla wszystkich romantyków.