niedziela, 22 grudnia 2013

Dawno nic nie pisałam. Mogłabym to tłumaczyć brakiem czasu, weny, nadmiarem obowiązków etc. ale prawda jest taka, że nie czułam takiej potrzeby. Dzisiaj jednak uznałam, że jest coś czym chcę się podzielić. Znacie takie uczucie kiedy wszystkie myśli koncentrują się wokół jednej osoby, w naszej głowie powstają miliony scenariuszy, a świat wydaje się piękny? Mi właśnie się to przydarzyło. Prawdopodobnie jest to chwilowe zauroczenie, które zaraz minie, ale w sumie lubię tego typu uniesienia. Są dobrym ćwiczeniem wyobraźni. Prawdopodobnie żadne z moich wyobrażeń się nie ziści, bo jestem malutkim tchórzem i w życiu się nie przyznam zainteresowanemu co czuję, myśle itd. ale z okazji świąt życzę wam żebyście nie brali ze mnie przykładu i mówili w takich sytuacjach co czujecie.

piątek, 16 sierpnia 2013

#18

Ten post chciałabym poświęcić osobie która jest jedną z najważniejszych w moim życiu. Ma to być moje podziękowanie za wszystko co było dotychczas i za to co sie wydarzy. Mnie wiecej 7 miesięcy temu siedziałam na ławce i rozmawiałam z tą osobą jakbyśmy sie znali od zawsze. Otworzyłam sie przed praktycznie nieznanym mi człowiekiem i w zamian dostałam to samo. Jak myśle o tym przychodzi mi na myśl piosenka z Miss Saigon "Ostatnia noc swiata". Myśle że poznawałam wtedy uczucie bliskości tak jak Kim we wspomnianym wcześniej musicalu. Tylko, że były to dwa skrajne rodzaje bliskości, ja poznałam prawdziwego przyjaciela. Przyjaciela dzięki któremu w pewnym momencie nie utknęłam w pewnym gównie bo miałam poczucie że jeśli to zrobię to go stracę, przyjaciela dzięki któremu pozbylam sie części moich kompleksów i dzięki któremu nie boje sie być sobą i spełniać marzeń.  Przyjacielu chciałabym ci powiedzieć dziękuje i obiecuje że cokolwiek sie zdarzy zawsze będę miała miejsce dla ciebie w swoim sercu.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

#17

Noc spadających gwiazd. Widziałam tą swoją jedną jedyną gwiazdkę. Poczułam coś dziwnego...  Poczułam nieskończoność. Wiem, że to dziwne, ale tak było. Czułam, że ten moment może trwać wiecznie i zawsze bedzie tak piękny jak jest teraz. Było prawie idealnie, ale brakowało mi kogoś kogo bardzo kocham obok. Nie ważne kto by był, ale ten moment mógłby być zwieńczeniem naszej relacji. Pisząc ten post płacze... Nie wiem czy ze szczęścia czy ze smutku czy po prostu przez natłok mieszanych emocji, ale to jest coś o czym myślałam że we mnie już nie istnieje. Rodzaj wrażliwości, który miał być zabity przez społeczeństwo. Ale nie został... Dało mi to nową wiarę w siebie, w ludzi, we wszystko. Może ten moment sprawi że nastaną lepsze czasy dla mnie i dla wszystkich romantyków.

poniedziałek, 27 maja 2013

#16

Obejrzałam dzisiaj jeden najlepszych polskich filmów jaki widziałam. Nie będę dokladnie pisała o czym on jest bo nie chce spoilerować. Widać w nim bardzo dobrze jak ważne są szczere rozmowy. W filmie doprowadziły one do zjednoczenia się wcześniej znienawidzonych osób. Myśle że w życiu jest podobnie. Zazwyczaj staram się mówić to co czuje, niestety nie zawsze mi się to udaje, ale sądzę iż każdy ma takie rzeczy,przeżycia, o których nie chce mówić. Nie warto naciskać jeżeli ktoś nie chce czegoś wyjawić. Wracając do tematu po obejrzeniu filmu jeszcze bardziej utwierdzilam się w przekonaniu, że rozmowa jest pierwszą rzeczą, którą powinnismy zrobić, aby nawiązać z kimś kontakt. Wiem, że jest to niby logiczne, ale nie zawsze to co logiczne jest proste. 

środa, 22 maja 2013

#15

Dawno mnie tutaj nie było. Mam przez to straszne wyrzuty bo nie lubię zaniedbywac czegokolwiek. Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami przemysleniami na temat jak bardzo potrzebna jest nam w życiu wiara w cokolwiek i nie chodzi mi o znaczenie słowa wiara w kontekście religijnym tylko o wiarę we własne możliwości,marzenia,miłość itp. W mojej ukochanej bankowej krainie Nibylandii za każdym razem, gdy któreś dziecko przestaje wierzyć we wróżki jedna z nich umiera, ale gdy ta sama osoba która utraciła wiarę ja odzyska wróżka ożywa. Znam dziewczynę, z która byłam kiedyś bardzo blisko, a teraz praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Jedna z przyczyn jest to ze jej osoba to moje całkowite przeciwieństwo miedzy innym pod tym względem iż brak jej wiary w swoje możliwości. To smutne bo taka postawa przekreśla wiele szans w większości dziedzin życia. Gdybym nie wierzyła ze będzie dobrze to prawdopodobnie bym miała całe pocięte uda, a tak skończyło się na jednej ranie. Ostatni przykład na ta jak bardzo wiara jest ważna jest moja ukochana postać w świecie mody Coco Chanel. Coco, gdy miała 20 kilka lat uwierzyła ze może zrobić rewolucje w modzie. Gdy zaczynała karierę była sierotą,  która wychowała się w klasztorze w Aubazine, a gdy umierala znał ja na cały świat. Dzięki niej kobiety mogą nosić spodnie i sukienki w których nie wyglądu jak średniowieczne dziewice.

wtorek, 9 kwietnia 2013

#14

Każdy w nas nosi jakieś obawy, dawne przeżycia, o których chce zapomnieć. Jednak ten mur, który budujemy w sobie pod wpływem jednego przeżycią może zostać zburzony. Wtedy stajemy się bezbronni jak dzieci. Płaczemy, cały nasz żal zostaje wylany. Czasem otwarcie swojej duszy może pomóc w dalszym życiu, ale nie zawsze. Może być tak,że zaufasz komuś niewłaściwemu, a ta osoba słysząc o złej przeszłośći odwróci się. Jest to bolesne, ale nie dzieje się to bez powodu. Kwiat usycha, aby na jego miejscu zasadzić nowy. Tak samo jest z ludźmi. Na miejsce straconego przyjdzie ktoś nowy. Z perspektywy czasu zazwyczaj okazuje się, iż było to coś dobrego. Zmiany są czasem dobre, ale nie mogą być za częste bo wtedy staną się rutyną. 

piątek, 5 kwietnia 2013

#13

"Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi. A teraz skupcie się na tej róży i pozwólcie, by objawiło się wasze prawdziwe JA.
- Co to jest prawdziwe JA?
- To kim jesteś, a nie to, co z ciebie uczyniono."

Dzisiejszy post zaczynam cytat
em z książki "Weronika postanawia umrzeć". Cytat ten dobrze przedstawia bardzo duży problem świata. Społeczeństwo naciska na każdego z osobna, aby był taki jak nakazują powszechnie przyjete normy. Szczególnie widoczne jest to w grupach społecznych, w których znajdują sie osoby o oddmiennych poglądach. Mniejszość zazwyczaj siedzi cicho ,bo boi sie ,że zostanie wyśmiana przez innych. Niektórz prawdopodobnie już nie wiedzą kim tak naprawde są, jakie jest ich prawdziwe Ja. Szczerze mówiąć też czasem sie nad tym zastanawiam. W szkole jestem silna, próbuje sie nie przejmować, a gdy wracam do domu, rozmawiam z przyjaciółmi, rodzicami. kimkolwiek nagle staje sie kimś zupełnie innym. Nagle potrafie płakać, szczerze sie śmiać, okazywać emocje. Źle jest, że tak sie dzieje. Powinniśmy wciąż być sobą bez wzgledu na sytaucje w jakiej sie znajdziemy. Może warto byłoby spróbować tak przez jeden dzień nie udawać i zobaczyć jak inni na nas zareagują. Na Prawdziwych Nas.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

#12

Jak byłam mała to badzo chciałam być ksieżniczką. Marzyłam o ksieciu, który przyjedzie po mnie i zabierze mnie do magicznej krainy, w której ma swój pałac. Tam bym została jego żoną i tworzyłą swoją własną bajke. Pewnie znalazłaby sie jakaś wiedźma, która zakłóciłaby nasze szczeście, ale przecież i tak bym żyła długo i szcześliwie. Każdy z nas tworzy własną bajke. W życiu zazwyczaj nie panuje taki przepych jak na dworze królewskim, ale gdy sie postaramy możemy za pomocą odrobiny wyobraźni i dobrych checi stworzyć własną magiczną kraine. Nawet jeśli spotkamy wiedźme, któą może być każdy proble, to można ją pokonać i życ dalej. Wiem , że dla grupy osób to co pisze jest pustą gadaniną, ale prosze spróbujcie patrzeć na świat troche mniej realistycznie. Może to uczyni wasz świat lepszym, piekniejszym. Nie bójcie sie marzyć, społeczeństwo próbuje to zabić w ludziach i zabija w każdym choć troche, ale jeśli ludzie bedą marzyli to to nigdy nie zaginie. Może kiedyś przyjdzie dzień, w którym ktoś w was to pokocha i wtedy bedziecie najwiekszymi szcześciarami na świecie, bo kochać i być kochanym to dwie najwspanialsze rzeczy na świecie.

sobota, 23 marca 2013

#11

Coraz bardziej uświadamiam sobie jak bardzo potrzebuje osób, którym można zaufać. Niestety w tych czasach mało takich osób. Jak już sie takie znajdą to zazwyczaj sa trudności w utrzymywaniu kontaktu; daleko mieszkają,chodzą do innej klasy, szkoły i wiele innych. Ostatnio szłam sobie sama korytarze, pogrążona w swoim świecie i spotkałam mojego kolege, który jak sie spotkaliśmy spojrzał na mnie i zaczął śpiewać piosenke o samotnej dziewczynie do której trudno dotrzec niestety nie pamietam tekstu, ale zastanawiam sie czy rzeczywiście jestem tak bardzo zamknieta na innych. Mam problem z zaufaniem komukolwiek, ale czy to jest aż tak bardzo widoczne> Osóbki które mnie znają i to czytają prosze powiedzcie...

środa, 20 marca 2013

#10

Wczoraj byłam na Deszczowej piosence w Romie. Tak bardzo kocham musicale, Mogłabym je oglądać non stop. Moja miłość do nich zaczeła sie w 6 klasie jak pojechałam na Les Miserables i od tego czasu tak mi towarzyszą w życiu. Jest to po jeździe konnej moja najwieksza pasja. Przez długi czas nie znałam nikogo kto by pasjonował sie tym samym, a tu we wrześniu bach pojawia sie Anka(gej :3) i w końcu mam z kim sie tym w pełni dzielić. Wracając do tematu wczorajszy spektakl jak zawsze w Romie świetny.Byłam troche smutna bo nie grała moja ulubiona Malwina Kusior (nie ta obsada), ale Basia Kurdej Szatan (świetne nazwisko) też sobie dobrze poradziła.

czwartek, 14 marca 2013

#9

W jednej z moich ulubionych książek "Pamietniku" Nicholasa Sparksa przeczytałam zdanie, w którym mowa jest o tym, że poetą nie musi być osoba pisząca wiersze tylko może nim być każdy, kto jest wspaniałym retorykiem, mówi w taki sposób, że serce nam zaczyna bić mocniej. Ostatni raż tą książke czytałam około trzy miesiące temu, ale ta wypowiedź przypomniała mi sie dzisiaj jak zastanawiałam sie o czym mam napisać i włączyłam sobie soundtrack z "Moulin Rouge" (<3). Właśnie uświadomiłam sobie jak dużo spotykam osób, które są poetami czasem tylko przez chwile, a czasem non stop. Te osoby czynią moje życie, przemyślenia ciekawszymi, Świat potrzebuje dużo takich osób. Jest tak dużo nienawiści i złych rzeczy, a każdy z nas przy odorbinie checi może zostawić po sobie coś lepszego niż było jak to zastał.

niedziela, 10 marca 2013

#8

Tak bardzo marze o przeżyciu miłości. Takiej prawdziwej. Jeszcze dziś powiedziałam jednej z ważnych dla mnie osób, że mamy czas itd. i dalej sie z tym zgadzam,ale przeżycie czegoś takiego mogłoby być najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała.Wiele osób w moim wieku nie wierzy w miłość, nie znając jej. Ja też jej nie znam, jednak chyba nie ma osoby, której to uczucie nie mogło już zaskoczyć. Wracając do tematu takbym chciała od kogokolwiek usłyszeć, że mnie kocha. Nawet jako przyjaciółke. Cokolwiek. Po prostu potrzebuje świadomości, że moje uczucia do wielu osób nie są jednostronne. Mam wrażenie, że pisze na blogu o rzeczach, o których albo boje sie powiedzieć, albo jak bym już komuś powiedziała to nie mam tych osób przy sobie bo dwie osoby, które są dla mnie najważniejsze widuje bardzo rzadko.

#7


piątek, 8 marca 2013

#6

Jestem tak szcześliwa jak nie byłam od dawna. Nareszcie znalazłam osoby, które bardzo mocno kocham i po raz pierwszy wierze, że są to osoby przez, które nie bede nigdy smutna. Rzuciłam tortem koleżance w twarz i spełniłam Swoje marzenie. Nie byłambym sobą gdybym nie poruszyła tematów egzystencjalnych lub dotyczących społeczeństwa. Ok dzisiaj zastanawiam sie nad sensem dnia kobiet, bo wiekszość chłopaków przypomina sobie o szacunku do płci przeciwnej raz do roku i jest to 8. marca a moim zdaniem powinnien on być wyrażany codziennie, ale zdaje sobie sprawe, że mam chłopaków tudzież meżczyzn, którzy każdą chwile spedzoną ze mną czynią wyjątkową nie wiem czy robią to celowo, ale bardzo im dziekuje za te wszystkie momenty. Dzieki Wam mam Dzień kobiet prawie codziennie. 

wtorek, 5 marca 2013

#6


Oglądałam ostatnio "500 days of Summer". Główna bohaterka jest moim zdaniem troche okrutna w stosunku do Swojego chłopaka,ale nauczyła mnie i go chyba też, że po przejściu bolesnej drogi w końcu po wielu wysiłkach osiągamy szczęście, a gdy mamy je na wyciągnięcie reki to go nie widzimy. Jeli chodzi o to drugie, to jest problem społeczeństwa widoczny wszedzie. Wiekszość moich znajomych ma wybujane marzenia ja z resztą też po cześci, a nie widzimy tego, że te marzenia spełniają sie przy nas, tylko ich nie dostrzegamy. Co do pierwszej rzeczy, której nauczyła mnie okrutna Summer to narzekamy jacy to jesteśmy nie szcześliwi i jakie życie jest okrutne, ale nie ruszymy tyłka z przed kompa bo po co ? Po co zmieniać swoje życie? Ludzie ogarnijcie sie i zróbcie coś ze swoim życiem to na prawde pomaga. I tak na koniec dodam dla mojego przyjacielo-psychologa że życie jest okrutne bo trzeba wyliczać dni płodne :)