sobota, 8 marca 2014

#23

   W 1904 r. po raz pierwszy świat ujrzał sztukę napisaną przez James'a Barriego zatytułowaną "Piotruś Pan". Na podstawie przedstawienia powstała książka tego samego autora. Potem kręcono wiele filmów, z których obejrzałam większość, ale tylko jeden jakoś szczególnie mnie poruszył. Ekranizacją, o której mówię to "Marzyciel"  z 2004 r.


 Tytułowym bohaterm jest James Barrie. Film pokazuje genezę "Piotrusia Pana". James pewnego dnia spotyka w parku wdowę i jej synów. Szybko się  zaprzyjaźniają. James uwielbia spędzać czas z chłopacami. Podczas zabaw zabiera ich do niezwykłej krainy- Nibylandii. Mieszka tam chłopiec, który nie chce dorosnąć i wierzy, że jest to możliwe. Jego wiara jest tak wielka, że marzenie się spełnia. I taki jest główny przekaz filmu. Jeżeli będziemy w coś wierzyć wystarczająco mocno stanie się to prawdą.  Trzeba pamiętać, że nine we wszystkich sytuacjach to działa. Niestety czasem trzeba zetknąć się z rzeczywistością, ale myślę, że każde złe wydarzenie ma jakiś sens. Gdyby nie wszystkie negatywne przeżycia nie byłabym osobą, która teraz jestem i , z której mogę być dumna. Wracając do tematu, nie przestawajmy marzyć i wierzyć w marzenia. W filmie jest powiedziane, że jeżeli dziecko przestaje wierzyć we wróżkę, to ta umiera. Myślę, jest to metafora do życia ludzkiego. Jeżeli ktoś przestaje marzyć, nie ma już żadnego celu, ani w żaden sposób nie działa jego wyobraźnia. Prowadzi to do powstawania bezuczuciowego społeczeństwa. Jest to dosyć smutne zjawisko, ale cóż. Oprócz marzeń wierzcie w swoje możliwości. Jeżeli nikt nie będzie wierzył, że wam się uda to prawdopodobnie poniesiecie porażkę. Marylin Monroe powiedziała"Jeżeli ty w siebie nie uwierzysz, to kto to zrobi?", chyba nie muszę tego tłumaczyć.
 Chyba tyle na dzisiaj. Teraz idę spać. Dobranoc. Pamiętajcie, żeby pomarzyć przed snem.

sobota, 1 marca 2014

#22

Mam teraz ferie i za dużo czasu namyślenie, w związku z czym zastanawiam się nad pytaniem : co jest ważniejsze, sukces życiowy czy kontakty międzyludzkie? Pewnie większość osób odpowie, że to drugie, ale mam wrażenie, że od dzieciństwa jesteśmy przekonywani głownie przez nauczycieli, że jeżeli nie zdobędziemy wykształcenia to nic nie osiągniemy i wylądujemy w marginesie społecznym. Jednak jest wiele osób, które nie skończyły szkoły i są podziwane. Osiągniecie szczytu czasami wiąże się z unicestwianiem innych, bardziej utalentowanych osób. W tym momencie warto zadać sobie pytanie czy taki sukces jest przyczyną naszej ciężkiej pracy czy nielicznia się z uczuciami i prawami innych. Proponuję kierować się słowami "Work hard nad be nice to people". Ja to robię i jestem zadowolona ze swoich osiągnięć. Mimo tego coraz częściej zauważam, że w szkole w moim bliskim otoczeniu są osoby, które przeszkadzają mi zdobyciu postawionego wcześniej celu. I co mam robić w takiej sytuacji? Najchętniej na przerwach siedziałabym sama i do nikogo się nie odezwała, ale już za późno na takie decyzje... Próbuje wiec uczestniczyć w życiu towarzyskim klasy, chociaż średnio mi to wychodzi, bo wole moich znajomych spoza szkoły. I tym sposobem nie odpowiedziałam na pytanie postawione na początku. Zostawiam was więc z przemyśleniami nie mającymi większego sensu.