Dzisiaj walentynki. Nie obchodzę tego dnia jakoś szczególnie, ale nie ubolewam. Rzuciło mi się w oczy, że przed walentynkami wiele osób na siłę szukało kogoś z kim je można spędzić. Nie do końca to rozumiem i jest to dla mnie bez sensu bo prawdziwa miłość nie zjawia się wtedy kiedy jej desperacko szukamy tylko w najmniej oczekiwanych momentach. Ja wolę poczekać na miłość prawdziwą i myślę, że wtedy całe moje życie będzie walentynkami.
czwartek, 14 lutego 2013
sobota, 2 lutego 2013
"Co nas nie zabije to nas wzmocni" Po części mądre stwierdzenie, ale nie zdajemy sobie sprawy, że zazwyczaj ciężkie przeżycia zabierają cząstkę nas. Stajemy się inni. Dorastamy. W niektórych dziedzinach pewnie na zawsze będę dzieckiem, ale żałuję, że nie mogę być taka jak kilka lat temu. Wraz ze mną zmieniają się moje przyjaźnie. Część z nich się osłabiła, ale mam nadzieję, że uda mi się je naprawić. Wracając do pierwszego zdania, są rzeczy, które jeśli im pozwolimy im mogą doprowadzić nas do upadku. Nie wiem jak wy, ale ja upadam po to żeby wstać i ruszyć ze zdwojoną siłą. Przykład ? W poprzednim roku miałam kolejną fałszywą przyjaciółkę. Nie pokłóciłyśmy się, ani nic i w sumie to chyba dobrze bo dzięki temu, że była wobec mni dwulicowa to ja nie zrobię niektórych okropnych rzeczy innym. Płakałam przez nią dużo czasu, ale zrozumiałam, że otacza mnie tak wielu ludzi, których nie znam, a może być to dla mnie stratą. Dzięki temu mam teraz wspaniałą osóbkę. Karolcia <3 Kocham ją nad życie, ufam jak mało komu i pewnie w wakacje pojadę z nią Natalką do Londynu. It was good choice in my life. http://www.youtube.com/watch?v=Sv6dMFF_yts
piątek, 1 lutego 2013
Tak się zastanawiam jaki to wszytko ma sens. Codziennie powtarzamy te same czynności nie mające dla nas żadnego znaczenia, tracimy nasz czas na wielu nie przydatnych rzeczach, jemy za 428052 a potem narzekamy, że jesteśmy grubi, kochamy wielu ludzi, a widujemy ich rzadko. Jest to co najmniej dziwne. Co do tego ostatniego mam wiele osób, których nie widziałam wieki i strasznie tęsknie. Za dużo ich wszystkich: Brownie. Mieszko, Mary, Ola. Jakbym mieszkała w Wawie to było by mi łatwiej... Zakochałam się w Funie. NATE RUESS <3
This is me
Podobno pierwszy post jest zawsze najtrudniejszy, ale chyba niee dla mnie. Ta część osób, która to czyta i mnie nie zna pewnie zastanawia się kim jestem. Jestem urodzoną romantyczką, która udaje osobę twardą, a tak naprawdę płacze przy większości filmów i książek. Marzę o prawdziwej przyjaźni, jednak utrudnia mi to mój neurotyzm. Możliwe jest, że taką w ostatnim czasie znalazłam, ale nie jestem pewna. Jestem fanką wielu zespołów, ale moje serce od strony muzycznej zdecydowanie należy do musicali. Kocham czytać i sama tworzyć chociaż większość wymyślonych przeze mnie historii nie zostaje przelana na papier bo je zapominam lub nie uważam za dostatecznie dobre.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

