poniedziałek, 12 sierpnia 2013

#17

Noc spadających gwiazd. Widziałam tą swoją jedną jedyną gwiazdkę. Poczułam coś dziwnego...  Poczułam nieskończoność. Wiem, że to dziwne, ale tak było. Czułam, że ten moment może trwać wiecznie i zawsze bedzie tak piękny jak jest teraz. Było prawie idealnie, ale brakowało mi kogoś kogo bardzo kocham obok. Nie ważne kto by był, ale ten moment mógłby być zwieńczeniem naszej relacji. Pisząc ten post płacze... Nie wiem czy ze szczęścia czy ze smutku czy po prostu przez natłok mieszanych emocji, ale to jest coś o czym myślałam że we mnie już nie istnieje. Rodzaj wrażliwości, który miał być zabity przez społeczeństwo. Ale nie został... Dało mi to nową wiarę w siebie, w ludzi, we wszystko. Może ten moment sprawi że nastaną lepsze czasy dla mnie i dla wszystkich romantyków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz