wtorek, 5 marca 2013
#6
Oglądałam ostatnio "500 days of Summer". Główna bohaterka jest moim zdaniem troche okrutna w stosunku do Swojego chłopaka,ale nauczyła mnie i go chyba też, że po przejściu bolesnej drogi w końcu po wielu wysiłkach osiągamy szczęście, a gdy mamy je na wyciągnięcie reki to go nie widzimy. Jeżeli chodzi o to drugie, to jest problem społeczeństwa widoczny wszedzie. Wiekszość moich znajomych ma wybujane marzenia ja z resztą też po cześci, a nie widzimy tego, że te marzenia spełniają sie przy nas, tylko ich nie dostrzegamy. Co do pierwszej rzeczy, której nauczyła mnie okrutna Summer to narzekamy jacy to jesteśmy nie szcześliwi i jakie życie jest okrutne, ale nie ruszymy tyłka z przed kompa bo po co ? Po co zmieniać swoje życie? Ludzie ogarnijcie sie i zróbcie coś ze swoim życiem to na prawde pomaga. I tak na koniec dodam dla mojego przyjacielo-psychologa że życie jest okrutne bo trzeba wyliczać dni płodne :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz